Prasowanie – lubić czy nie?

9 maja 2016 | SHOPPING | 0 comments
TrendDash_Steamaster1

Podobno jestem „starej daty”, bo u mnie w domu prasuje się praktycznie wszystko. Wiem, że inni prasują głównie ubrania – i to takie bardziej do pracy, czy na „wyjścia”, a T-shirtów to już prawie nigdy nie prasują. Dzieje się tak chyba głównie z braku czasu i niechęci do prasowania, no i nie każdy odczuwa potrzebę posiadania szaf uporządkowanych według zasad „Perfekcyjnej Pani Domu”. Niektórzy też nie widzą sensu prasowania np. pościeli. Ha! – długo nie zapomnę zdziwienie mojego kolegi, który nie mógł zrozumieć, że u mnie prasuje się pościel. Cóż – tak już mam – że jednak bardziej lubię ten wspomniany wcześniej styl Perfekcyjnej, niż byle jak przechowywane rzeczy.

Wszystko to sprawia, że o żelazkach wiem sporo, bo ich trochę przez lata przetestowałam. Z roku na rok produkuje się coraz lepsze urządzenia do prasowania – lżejsze, samoczyszczące się – ale mimo wszystko człowiek jest nadal potrzebny 😉

Od kilku miesięcy poza żelazkiem „stacjonarnym” w moim domu używa się urządzenia, które wcześniej kojarzyło mi się głównie z wyposażeniem sklepowym, ale dzięki firmie SteaMaster – ten „luksus” możemy mieć we własnym domu. Mowa o prezentowanym na zdjęciu prasowaczu SteaMaster – lekkie urządzenie, które nie zajmuje zbyt dużo miejsca – wygląda całkiem zgrabnie, więc spokojnie może stać w pokoju – nie trzeba chować go w szafie, wyjmować, rozkładać, dźwigać, itd. Wystarczy minuta od włączenia, aby można było uprasować dowolne ubranie. To, co szczególnie doceniam – a czego nie mogło mi zagwarantować „tradycyjne” żelazko, to opcja walki z roztoczami, prasowania w pionie, czy dezynfekcja zabawek i ubrań.

TrendDash_SteaMaster2


Comments:

Scroll to top